Sa takie dni, kiedy to czlowiek najchetniej palnalby sobie w leb. Wszyscy wiemy, ze jak sie wali to wszystko kupa. I jakby malo tego bylo, ze juz rachunkow uzbieranych na tysiac dolarow, obciazone karty kredytowe, maz, ktory nie widzi problemu w tym, ze pije, praca raz jest, raz nie ma, dzieci jak zwykle chore, antykoncepcje szlag trafil, a syf i brud w mieszkaniu zyja wlasnym zyciem. Jeszcze na dodatek okazuje sie, ze owszem maz na bezrobociu ma dalej za duzo pieniedzy i ubezpieczenia nam nie dadza, a i pieniadze na jedzenie tez zabrali. Chyba na samo dobicie sie po dzwonieniu do wlasciciela domu w niewiadomej sprawie, nagle wychodzi, ze wcale nie jest tak, jak myslalam i czynsz nie jest zaplacony az do miesiaca maja. Czynsz zaplacony zostal do kwietnia i daje to ogolna liczbe miesiecy zaleglych trzy, bo przeciez lipiec juz jutro. I wcale mi nie poprawia humoru to, ze kobieta mieszkajaca na dole wlasnie dostala papier, ze eksmisja za trzydziesci dni.
Szczerze mnie cieszy, ze szkoly juz nie ma bo chociaz dzieci dostaja szalu w domu to nikt nie widzi moich zaplakanych oczu zakrytych okularami przeciwslonecznymi. I nikomu nie musze tlumaczyc, ze wszystko jest okej. I do jutra moge sobie podramatyzowac i popluskac sie w mojej czarnej dziurze wypelnionej gorycza. A jutro rano wstane i bedzie nowy dzien.
Szczerze mnie cieszy, ze szkoly juz nie ma bo chociaz dzieci dostaja szalu w domu to nikt nie widzi moich zaplakanych oczu zakrytych okularami przeciwslonecznymi. I nikomu nie musze tlumaczyc, ze wszystko jest okej. I do jutra moge sobie podramatyzowac i popluskac sie w mojej czarnej dziurze wypelnionej gorycza. A jutro rano wstane i bedzie nowy dzien.





