Wednesday, May 28, 2014

Dlaczego nie cierpie jak na zewnatrz jest goraco?

Przede wszystkim poce sie jak prosie, robie sie czerwona na twarzy a na czole wystepuje pot i w zaleznosci od temperatury albo sie tylko skrapla albo splywa na dol az po nosie, z ktorego skapuje. W momencie, kiedy sie spoce od razu zaczyna mnie wszystko swedziec. Najwiecej glowa, a zaraz potem gora plecow. Chodze, i sie obsesyjnie czochram, co jest malo apetycznym widokiem.
Robia mi sie rowniez takie swedzace wypryski, glownie na ramionach i plecach, ktore bola i ciezko sie ich pozbyc. Chociaz w sumie to podejrzewam, ze te wypryski sa od jedzenia, jeszcze nie odkrylam czego, a z goraca robia sie te na czole - biale i wodniste.
Od slonca zazwyczaj boli mnie glowa. na poczatku upalow dostaje migreny, kiedy to nawet ruszanie galkami ocznymi mnie boli i swiatlo boli mnie rowniez.
Kiedy sie poce, to od razu wydaje mi sie, ze smierdze. Zadne dezodoranty tej obsesji ze mnie nie sa w stanie wyplenic. Poca mi sie nawet oczy.
Uzywam kremu ochronnego, po ktorym wszystko mnie jeszcze bardziej swedzi, i ktorego zapachu nie cierpie. Jezeli sobie zapomne naniesc go na czolo, robi mi sie ono rozowe i wtedy juz do zludzenia przypominam brudnego, spoconego, dyszacego i rozowego prosiaka.
Wraz z goracem, pojawia sie, malo znana na tak wielka skale w Polsce, wilgotnosc powietrza. Najbardziej odjechana to ta na dziewiecdziesiat dziewiec, przecinek dziewiec procent. Czlowiek wychodzi  na zewnatrz swiezo umyty i wydezodorantowany, oblepia go to geste powietrze wraz z ubraniem i od razu sie czuje jakby wyszedl prosto spod prysznica, ale bynajmniej odswiezajacego. Mozna zapomniec o oddychaniu, sapie sie otwarta geba jak ryba wyjeta z wody.
Do tego jeszcze nie zapomnijmy o roznych zyjatkach, dla ktorych w upale atrakcyjnie pachniemy potem. Fauna jest tutaj wysoce inteligentna i urozmaicona. Najbardziej popularne to muchy i komary. Te ostatnie mnie kochaja. Kochaja mnie rowniez takie male czarne meszki,  te sa jedynie upierdliwe. Male zielone meszki natomiast gryza. Sredniej wielkosci pseudo - muchy konskie gryza bardziej i bardzo trudno sie ich pozbyc, bo sa szybkie. Jak sie takie cos do czlowieka przyplacze, to nie ma na to sily, tylko uciekac. Raz przechodzilam pod jednym drzewem i spadl na mnie desant malych, zielonych robaczkow i zaczely mnie jesc wszystkie na raz, stracilam wtedy prawie rozum.
Jak mnie ta cala natura juz pogryzie to sie dodatkowo drapie a potem splywam krwia.
Jak jest goraco, to nie chce wychodzic z domu. Najchetniej lezalabym pod klimatyzatorem, sprejowalabym sie jakas woda i pilabym cos mokrego z kostkami lody i cytryna w srodku. Jezeli musze wyjsc z domu to posuwam sie tam, gdzie cien widac. Jezeli jest po drugiej stronie przechodze przez ulice i nadrabiam drogi.
Slonce przy niebieskim, bezchmurnym niebie lzy ze mnie wyciska, ale na serio. Ide i placze.

Wiec jezeli ktos w ciagu lata zobaczy na zewnatrz rozowa, dyszaca, plynaca potem, roniaca lzy,drapiaca sie bezustannie, smierdzaca chemia (krem na slonce, krem na robale pokrywajace smrod potu), wolno posuwajaca sie w cieniu, ze szparkami zamiast oczu istote - JESTEM TO JA!!!
Gdzie w tym stanie spedzam najwieksza  czesc lata? Wiadomo - na PLACU ZABAW!!!




Monday, May 26, 2014

Nienawisc

Do tej pory byla mi obca. Nie spotkalam na swej drodze nikogo, kto by na nia zaslugiwal. Od wrzesnia zeszlego roku mialam roznego rodzaju uczucia ale nie tego rodzaju. Najpierw bylam zalamana, potem uzalalam sie nad soba. Byla tez wsciekla na Munge a potem mu wspoczulam, ze tak wszystko zniszczyl. Ostatnio zajelam sie tez zaloba nad wlasnym malzenstwem.
Moze dlatego nie czulam nienawisci, ze cokolwiek sie dzialo, dotyczylo bezposrednio tylko mojej osoby?
W zeszly wtorek sytuacja sie zmienila.
Munga pojechal na wakacje. Przez dziewiec dni zadzwonil do dzieci tylko raz i rozmawial z nimi przez cztery minuty. Musialo mu sie bardzo spieszyc, poniewaz mial tyle rozrywek. Jak wroci, kiedy wroci to zobaczymy gdzie tak naprawde pojechal, poniewaz opalenizna florydzka jest nie do podrobienia. Nie wiem, czy zadzwonil bo znalazl chwile czy tez dlatego, ze napisalam wiadomosc do jego matki, ze olewa dzieci. Do tej pory sluch po nim zaginal.
Natalia powiedziala, ze Munga nie dzwoni, poniewaz "he doesn't care about us anymore".
Nie wiem, dlaczego akurat we wtorek a nie w srode nienawisc mnie opetala. Moze dlatego, ze w poniedzialek bylam w sadzie i tam po raz pierwszy naprawde odczulam, ze on ma generalnie w dupie co sie z nami stanie. To znaczy co sie ze mna stanie, bo przeciez on wie, ze jak nie bede mogla zapewnic dzieciom dachu nad glowa to od razu wyskoczy, ze on przeciez ma warunki, trzy sypialnie i w ogole, kochajacy tatus sie dziecmi zajmie.
Za duzo mi sie chyba na raz uzbieralo.
Do tego wakacje, na ktore pojechal. Tak i owszem jestem zazdrosna, bo pewnie spedza je z bimbo i jej corka. Kobieca wyobraznia podsuwa rozne scenariusze.
Jak znalazlam mieszkanie to napisalam do niego wiadomosc, zeby do mnie zadzwonil. Czy ktos w ogole mysli, ze zadzwonil? Potrzebuje od niego papierow: poswiadczenia zarobkow i historii kredytowej. Bez tego nikt mi zadnego mieszkania nie wynajmie. Ani slowa sie nie odezwal.
Dziwie sie, ze do tej pory nie udalo mi sie go znienawidzic.
Moze mam opozniony zaplon.
W kazdym razie od wtorku "spalam sie". Dokladnie tak sie czuje, jakby mi w brzuchu rozpalono ognisko nienawisci. Klne po nosem od rana do wieczora inwektywy pod wiadomym adresem. Klne w obecnosci innych ludzi. Zdrowy rozsadek mi wysiadl. Jedyne na co mam ochote to rzucic sie na niego z piesciami i mu dokopac.
Czytalam juz od miesiaca ksiazke po tytulem "How to befriend you ex". Na razie musialam ja odlozyc, bo przyjaznienie sie z tym sk.......em chwilowo stalo sie niemozliwe. Pomoglam mu ile moglam, dalam co chcial, myslicie, ze doczekam sie jakiejs wdziecznosci?
Wiele juz znioslam a czeka mnie drugie tyle. Rzeczy, ktore mnie bezposrednio dotycza moge znosic, "what doesn't kill me, makes me stronger". Ale kiedy zaczynaja cierpiec dzieci to juz inna sprawa.
Dla Mungi skonczyl sie dzien dziecka, niech sobie uzywa na tych wakacjach, bo jak wroci to czeka go brutalny powrot do rzeczywistosci.

Thursday, May 22, 2014

Kosciol i wiara

Tematy drazliwe. Jak to u mnie wyglada? Zostalam wychowana w wierze rzymsko-katolickiej. W podstawowce i w liceum nawet sie staralam, chodzilam do kociola, modlilam sie zarliwie i uczeszczalam do spowiedzi. Potem przeszlam na to wygodne stwierdzenie "wierzaca, ale niepraktykujaca". Po przyjezdzie do Stanow czasami do kosciola chodzilam, najczesciej w swieta. Munga byl baptysta, ale przez pierwsze lata niepraktykujacym. W momencie, kiedy przestal pic cztery lata temu, zajal sie dosyc intensywnym studiowaniem Biblii. Chcial bardzo, zebym w tym rowniez brala udzial, ale ja bylam wtedy mentalnie gdzie indziej i mnie to nie interesowalo, wrecz irytowalo ponad miare.  Munga znalazl kosciol, ktory zaakceptowal, oczywiscie 45 minut drogi samochodem od domu na Coney Island i zaczal uczeszczac. Nastepnie wyrazil chec zabierania ze soba dzieci. We mnie odezwal sie katolicki duch i mialam z tym problem, w zwiazku z tym mielismy pare ostrych scysji. Dzieciom sie w kosciele podobalo. W zwiazku z tym dalej jezdzili.
W pewnym momencie Munga dostal inna prace i przestal miec wolne soboty i niedziele.
Troche z ciekawosci, z poczucia obowiazku oraz dla swietego spokoju ja przejelam na siebie obowiazek zawozenia dzieci do kosciola.
Na poczatku bylo to wszystko inne i dziwne. Pewnych rzeczy w ogole nie moglam zrozumiec. Ale siedzialam spokojnie, robilam co kazali i przygladalam sie uwaznie.
Nastepnie na jakis czas (okolo roku) przestalismy do kosciola jezdzic. W momencie kiedy zaczelismy jezdzic od nowa, bylam gotowa do zaakceptowania tego kosciola i wyjscia z kosciola katolickiego. Nikt mnie do niczego nie zmuszal, sama do tego doszlam. Nie zrobilam tego ani dla meza, ani dla dzieci. I poczulam sie zupelnie nowym czlowiekiem, zdecydowanie szczesliwym.
W sierpniu 2013 mielismy razem z Munga wspolny chrzest. Byl to jeden z najszczesliwszych dni w moim zyciu. A od wrzesnia zycie mi sie syplo.
Od pazdziernika zeszlego roku chodzimy co tydzien do kosciola. Dzieci sa zadowolone i chca to robic. Maja co niedziele szkolke, gdzie ucza sie roznych biblijnych historii. Kochaja Pana Jezusa i razem sie codziennie modlimy. Ucze je jak dobrze postepowac i co jest wazne w ich zyciu.
Ja czytam Biblie, prawie codziennie, co wraz z hektolitrami melisy pomoglo mi przetrwac najgorsze chwile, dlatego tez nie zwariowalam.
Munga po chrzcie zaczal pic i znalazl sobie bimbo.
Jest to pewna ironia losu jak zamienilismy sie rolami: kiedy on w tym siedzial, ja nie bylam gotowa a kiedy ja w to wsiaklam to on od tego odszedl.
Nie zamierzam zmieniac wiecej swojej wiary i kosciola. Moja zmiana nastapila nie tylko w sposobie zycia ale rowniez w glowie i w sercu. Dla tych, ktorzy mnie nie znaja: mnie jest bardzo ciezko do czegos zmusic. Mam ciezki character i jestem przyzwyczajona do tego, ze na koncu zawsze dostaje to, co chce. Na pewno nie zmienialabym wiary i kosciola ze wzgledu na meza.
Wymaganie od kogos zmiany wiary w celu wynajecia mieszkania jest przeciwne prawu. Jakby mi sie nudzilo, to moglabym tych ludzic pozwac do sadu o dyskryminacje. Chwilowo na brak obecnosci w sadach nie moge narzekac, wiec postanowilam sobie odpuscic. hehehe.
Mieszkanie znajde jak przyjdzie na to odpowiedni czas. Nikt mi nie bedzie dyktowal zadnych irracjonalnych warunkow. Nie po to mieszkam w Ameryce.


Tuesday, May 20, 2014

Natchnienia

Do pisania brak. Malo czasu, znikome sily, problemow kupa. Dzisiaj bylam w sadzie cywilnym, poniewaz wlascicielka domu zalozyla sprawe o eksmisje. Munga sie nie stawil, poniewaz w tym tygodniu ma wakacje, wiec sobie pojechal (albo do Pittsburgha albo na Floryde) . W zeszlym tygodniu chodzilam skladac papiery za niego (poniewaz nie mial czasu) a dzisiaj mi ich nie zatwierdzili, poniewaz nie raczyl sie pojawic. Powiedzial mi, ze "ma inne plany" (moze bilet na samolot kupil). Cos absolutnie wazniejszego niz bronienie zony i trojki dzieci przed eksmisja. Przed sedzia w kwietniu obiecywal, ze mi pomoze a teraz juz zapomnial jak sral w gacie ze strachu i mi powiedzial, ze mam sobie sama szukac. Pracownik sadowy mi uswiadomil, ze musze liczyc tylko na siebie, poniewaz jemu nie zalezy na tym, co sie z nami stanie. Dostalam kolejna date w sadzie - osiemnastego czerwca, kiedy stane przed sedzia i ten obcy czlowiek okresli los moj i moich dzieci. Oczywiscie mozliwe, ze do tego czasu uda mi sie znalezc cudowne mieszkanie, tam gdzie mi potrzeba, za niskie pieniadze. HAHAHA.
Munga placi na dzieci, jak mu cos zostanie po zaplaceniu wlasnych spraw, rachunkow i potrzeb. Wyciaganie z niego czeku to droga przez meke. W zwiazku z tym podczas nastepnej rozprawy moj prawnik wystapi o sciaganie mu pieniedzy bezposrednio z wyplaty.
Caly zeszly tydzien nie moglam w nocy spac.
Update:
Dzisiaj obgryzam paznokcie i sie martwie.
Wczoraj poszlysmy obejrzec mieszkanie - cud nad Wisla. Idealne, tam gdzie powinno byc, takie, jakie powinno byc. Troche za drogie, ale trzeba wierzyc, ze sie uda nie? Wczoraj rozmawialam z wlascicielami domu (starsza para), z poltorej godziny. Miedzy innymi wyszlo po drodze, ze jezdzimy do kosciola na Coney Island i, ze jestesmy baptystami. Dzisiaj wlascicielka domu zadzwonila do mnie i powiedziala, ze maz sie zgodzi na wynajecie nam mieszkania, jezeli z powrotem przejde na katolicyzm. Hahaha. Zatkalo mnie normalnie.
Dobrze, ze teraz to wyszlo a nie dopiero jakbym juz tam mieszkala i zaczeliby mi dzieci nawracac.
Jedyne miejsce, gdzie odczuwam spokoj psychiczny to moja praca. Przez siedem godzin straram sie byc tak zajeta, ze nie mysle o niczym , tylko o pracy. Rozwiazywanie problemow cztero- i piecio-latkow mnie uspokoja.

Wednesday, April 30, 2014

Sad Najwyzszy

Mialam tam dzisiaj randke z wkrotce bylym mezem. Zeby nam bylo weselej przyprowadzilismy po prawniku. Wczoraj oczywiscie jak sie denerwowalam na zapas to Munga do mnie zadzwonil i mnie zdenerwowal jeszcze bardziej. Opowiedzial mi wszystkie historie o swoich nieszczesciach, ktore juz slyszalam tysiac razy i probowal prosba i grozba. Najbardziej sie chyba bal tego, ze pojdzie do wiezienia. Doprowadzil mnie do lez rzecz jasna, a szkoda, bo juz w sumie dawno nie plakalam.
W sadzie najpierw mielismy przesluchanie wstepne, ktore prowadzila bardzo konkretna i sympatyczna kobieta. Widac bylo, ze zadne kretactwa jej nie ruszaja i probuje pomoc przede wszystkim mnie oraz dzieciom. Interesujace jest jak wszyscy sie dziwia Mundze, ze wynajal sobie trzysypialniowe mieszkanie. To byl chyba jego ostatni gwozdz do trumny.
Jak juz wypelnilismy odpowiednia ilosc papierkow poszlismy na sale sadowa (jak  filmach, tylko troche mniejsza) i nasi prawnicy poszli do osobnego pokoju zeby konferowac z pania sedzina.
Korzystajac z okazji, przysiadl sie do mnie moj najlepszy przyjaciel - wkrotce eks maz. Troche blisko sie przysiadl, az powietrza mi zabraklo, bo polowa ciala wisial nade mna. Powiedzial, ze powinnam pojsc do fryzjera, bo mam przesuszone koncowki wlosow (poinformowalam go, ze na fryzjera nie mam pieniedzy). Skomplementowal okulary, ze ladnie w nich wygladam (w koncu zauwazyl hehehe, bo w tych nowych okularach rzeczywiscie lepiej wygladam). Powiedzial, ze mam ladna bluzke/spodnie./skarpetki. Zeby sprawdzic skarpetki musial mi podniesc do gory nogawke
spodni (??!!?!). Powiedzial, ze nie powinnam obgryzac paznokci (do wczoraj mialam ladne, nie musial do mnie dzwonic i mnie wyprowadzac z rownowagi do cholery!).
 Z dziesiec razy mu tlumaczylam, ze nie zycze sobie zeby mnie w ogole dotykal. W koncu mu wyjechalam z Order of Protection zeby sie odpimpal.
Jechalo od niego jakims zamierzchlym alkoholem i w ogole nie czulam do niego zadnego pociagu. Dlaczego on sie nie odczepi? Tak bardzo przyjazni potrzebuje, ale tak w ogole to o jaka przyjazn mu chodzi? Bedziemy teraz best sex buddies?
Najbardziej mi sie podobalo jak mu powiedzialam, ze chce samochod a on mi wystrzelil, ze przeciez jestem z Polski a Polacy w czasie drugiej wojny swiatowej walczyli z czolgami na koniach (olaboga skad on wzial takie informacje?)
Patrzyl sie na mnie jak na towar wystawiony na sprzedaz z gory na dol i z dolu do gory. Dziwne, ze mi nie zagladnal do geby zeby sprawdzic czy wszystkie zeby mam w porzadku.
Nie czulam sie z tym komfortowo i generalnie bylo mi to wstretne.
Moj prawnik byl okej, chociaz za duzo gadal i wszystkich tym gadaniem zameczal. Na samym koncu nawet mnie troche zirytowal, bo ewidentnie bylo widac, ze chce z Roberta wyciagnac wszystkie jego pieniadze, ktorych ten nie posiada. Pozbyl sie ich podejmujac wszystkie nieprzemyslane i bledne decyzje zyciowe. Ja rozumiem, ze powinien mi zaplacic alimenty ale jak wiadomo, ze nie wyciagnie z rekawa 6800 za zalegly czynsz to po co walic glowa w mur???
Z kolei prawnik Mungi w ogole nie wiedzial o czym gada a do tego platal wszystkie fakty i dokumenty.
Reasumujac: Munga ma zaczac placic alimenty na czas, zebym mogla odlozyc troche pieniedzy na przeprowadzke. Ma mi pomoc w znalezieniu mieszkania i zaplacic pierwszy miesiac oraz depozyt. Munga i jego prawnik nagle przejzeli na pczy i zaczelo im sie spieszyc z rozwodem. Dostalismy jakies cztery nastepne daty w sadzie. Chyba pojde z torbami, poniewaz dzisiaj wykorzystalam moj ostatni dzien wolny a kazdy nastepny beda mi odliczac z pensji.
Na sam koniec dzisiejszych przygod Munga zapytal sie, czy moze chce zeby mnie podwiozl, na co mu odpalilam, ze jestem tylko glupia Polka (stupid pollock) i pojade konno.
Taka wlasnie dowcipna jestem...

Tuesday, April 29, 2014

Glodowka

Z braku problemow i ciekawszych zajec zapewne, urzadzilam sobie jednodniowy post w sobote. Juz od szostej, w piatek wieczorem nie jadlam, a nastepnie przez cala sobote pilam tylko wode z cytryna. W niedziele rano przezulam skorke chleba natarta czosnkiem, ktora musialam wypluc a nastepnie tarta na grubych oczkach kapuste biala z marchewka, jablkiem i dodatkiem wycisnietego soku z pomaranczy. Nastepnie w kosciele nie jadlam nic, tylko kupilam sobie jakis pseudozdrowy sok, a po powrocie do domu ugotowalam zupe jarzynowa, bez soli ;-(
Przeczytalam ksiazke od kolezanki na temat glodowek leczniczych i bylo tam napisane, ze jednodniowe posty przeprowadza sie albo jedenascie dni po nowiu albo po pelni ksiezyca.
Teraz akurat bylo jedenascie dni po pelni.
Post niby jest jednodniowy ale tak naprawde zajmuje dwa dni, poniewaz dzien kolejny nalezy poswiecic na prawidlowe wyjscie z glodowki, zeby miala ona jakis sens. Nie polecane wcinanie  jajecznicy na masle i na kielbasie na sniadanie a schabowego na obiad.
W dzien planowanego postu mialam sprzatanie mieszkania, ktore jest bardzo brudne. Martwilam sie czy nie wyciagne kopyt bez jedzenia, ale nie bylo tak zle. Jak przyszlam do domu to kontynuowalam porzadki az do siodmej wieczor kiedy to juz naprawde mi sie slabo zrobilo i musialam sie polozyc. O osmej trzydziesci juz spalam.
W ciagu dnia burczalo mi w brzuchu, ale najgorsze bylo ssanie zoladka a po szostej wieczor to juz bylam normalnie slaba.
Po poludniu w niedziele zaczelo ze mnie wszystko wychodzic i wychodzilo az do wieczora.
W poniedzialek czulam sie bardzo dobrze. Generalnie zadowolona jestem z siebie i mysle, ze taka glodowka moze byc pozyteczna. Oczywiscie jezeli ktos zamierza sie potem zdrowo odzywiac, nie tak jak ja hehh.
A tutaj cytat z tej cudownej ksiazki, prawdziwy rodzynek po prostu hehehe ;-).
"Niech w czasie glodowki - kiedy jest Wam ciezko, jestescie slabi, odurzeni z powodu intoksykacji i czujecie sie samotni i nieszczesliwi - pojawi sie mysl: a przeciez nie zostalem porzucony. Przeciwnie Boska Moc od razu zareagowala na moje dobrowolne cierpienie. Pracuje w moim orgaznizmie, wyrzuca nieczystosci, odbudowuje kazdy organ, kazda komorke mojego organizmu. Mysli takie powinny wywolac w was burze uczuc i lzy wdziecznosci, uwielbienia i milosci, ktore poplyna strumieniami oczyszczajacymi dusze".
Czyz nie piekne?
Myslicie, ze ze lzami plynacymi strumieniem po policzkach mylam w sobote kibel czujac jakas wdziecznosc? Absolutnie nie! Z burczacym brzuchem przeklinalam wlasna glupote i myslalam caly dzien tylko i wylacznie o jedzeniu. W zwiazku z tym glodowka jest rzeczywiscie najlepsza na stres, bo czlowiek nie mysli o wlasnych problemach. Caly dzien, kazda jego minute poswiecilam na mysli co bym tu sobie mogla zjesc. Robilam przeswietlenia szafek, spizarki i lodowki w kazdej, wolnej chwili az do punktu kiedy to zmusilam sie do tego, zeby przestac wchodzic do kuchni.
Za dwa tygodnie zamierzam zrobic powtorke z rozrywki, tylko w miedzyczasie musze sie zaczac jakos lepiej odzywiac.

Sunday, April 27, 2014

Plagi

Spadaja na mojego jeszcze meza, jedna za druga. Najpierw olaboga okazalo sie, ze musi placic alimenty na swoje wlasne dzieci. On uwaza, ze powinnam dostac to, na co zasluguje, czyli fige z makiem. Dostalam dwa czeki: jeden na kwote nizsza niz alimenty, drugi na kwote obejmujaca jedynie to, co ma placic na dzieci. Munga uwaza, ze mnie nie powinien dawac zadnych pieniedzy, przeciez mam prace? To nie jego wina, ze z moim wyksztalceniem nie poszukam sobie innego zatrudnienia? Tylko nie bierze tego pod uwage, ze moje wyksztacenie nie liczy sie tutaj, tylko w Polsce. Mialam robic ewaluacje kredytow w tym roku, ale wypadl mi rozwod znienacka.
No ale przeciez moge wrocic do Polski nie? Oczywiscie dzieci zostaja z tatusiem.
W tym tygodniu w srode idziemy do sadu. Pani sedzina sprawdzi ile to pieniedzy dostalam od Mungi. Dowie sie, ze nie zaplacil zaleglego czynszu i bylam w sadzie, bo mam druga sprawe o eksmisje . Ciekawe jak na to zareaguje. Ciekawe czy Munga pojdzie siedziec.
Nieszczesc ciag dalszy. Nie wiem jak z podatkami w tym roku, ale Munga nie zlozyl. Okazalo sie, ze nie tylko nie dostaniemy zwrotu ale bedziemy musieli doplacic. No niestety jak zaczal lepiej zarabiac to wszedl w inny przedzial podatkowy. Podobno wyslal papiery do jakiegos specjalisty. Jaka jest prawda raczej sie nie dowiem. Bede musiala porozmawiac z prawnikiem jak to rozwiazac.
Dopadlo nas IRS w tym roku i zostalismy wybrani do przeswietlenia naszych podatkow.  Niestety Munga w swoich podatkach zamiast wpisywac cztery osoby od niego zalezne wpisywal dziewiec hehh. Dlaczego? Dlatego, ze mogl. Nie wiem jak bedzie sie z tego tlumaczyl. Teraz moga nam przywalic kare rzedu kilkudziesieciu tysiecy dolarow.
W zeszlym tygodniu sprawdzali tablice rejestracyjne na naszej ulicy. Akurat wybrali samochod Mungi hehehe. I odkopali wszystkie jego zalegle mandaty. Zalozyli mu blokade na kola, musial jechac do urzedu i zaplacic siedemset dolarow, zeby mu samochodu nie odholowali. W zwiazku z tym rzecz jasna nie doczekalam sie czeku na dzieci.
I tak Pan Bog wali Mundze na glowe jedno nieszczescie za drugim. Czasami mi sie wydaje, ze co jemu zabiera, mnie oddaje.