Thursday, March 3, 2011

Witajcie warzywka - zegnajcie swinki.

Prosze bardzo mieso rzucilam. Juz ze cztery miesiace temu. Jak kto ciekawy to z powodow zdrowotnych/znudzilomisie/obejrzalam film "Food. Inc." Jem rozne ciekawe rzeczy, to znaczy dla mnie ciekawe bo niektorzy jedza to od dawna. Na przyklad soczewice jem, ciecierzyce, siemie lniane i mleko z migdalow pijem. Nauczylam sie korzystac z woka. W sumie to raczej przestalam sie go bac uzywac. Jestem w stanie zrobic sobie prosty ryz z warzywami i (niedowiary) sosem sojowym. Licze jakies proteiny i inne takie, ktore potrzebuje do szczescia. Witaminki lykam. Pozyczylam sobie ksiazki kucharskie wegetarianskie, ogladam obrazki i wyobrazam sobie, ze ktos to wszystko dla mnie gotuje. Sprobowalam potraw kuchni indyjskiej, ktore bardzo przypadly mi do gustu.
Mialam tylko jeden moment zalamania/zwatpienia kiedy to zamowilam dzieciakom chinszczyzne. Zapachnialo mi kurczakiem z sezamem i troche mnie z zalu przycislo. Przeszlam jednak przez probe zwyciesko.
Musze przyznac, ze dobrze sie czuje na tej diecie. W miare uspokoily sie rozstrojone kiszki a w glowie zapanowal wiekszy spokoj. Gdybym jadla zdrowiej to pewnie i zrzucilabym pare kilogramow.
Z otwartymi ramionami powitam wszelkie sugestie dotyczace kuchni bezmiesnej. Wszystkie sprawdzone, p r o s t e przepisy mile widziane.

3 comments:

AnetaCuse said...

Gratuluję! Ja przeszłam z podobnych (mieszanych) powodów 2 lata temu i też mi z tym dobrze. Na początku pomyślałam, że to z powodu Roberta - czy on nadal jest niemięsny? Czy przeszłaś na wegetarianizm, czy weganizm? Pozdrawiam.

swert said...

Weganizm przechodzi moje mozliwosci. Nie moglabym zyc bez normalnego jogurtu. Robert niech sie bawi w weganizm.

thern said...

Też pomyślałam, że dołączyłaś do Roberta:) ja tam bez mięsa nie dałabym rady, wiec podziwiam!:)